Leszek Rózga - Donkiszoteria + Hybrydy
 

24 marca - 7 kwietnia 2006 roku
Galeria M Odwach
 


 

 


Donkiszoteria

"... Moja Donkiszoteria jest inspirowana Don Kichotem Cervantesa - ale nie są to ilustracje do powieści, są to moje refleksje nad istotą człowieczych bohaterów borykających się, walczących o ideały; pokazują idealistę i realistę , marzenia i rzeczywistość, jawę i sen, dobro i zło, powagę i groteskę, ciało i ducha istnienia. Postacią Don Kichota zainteresowałem się jeszcze w dzieciństwie, a historia rycerza smętnego oblicza  w okresie studiów  intrygowała, a ilustracje Dorego do tego dzieła fascynowały. W powieści tej jest tyle wątków, toż to los człowieczy szeroko pojęty. Podróż do Hiszpani w końcu 1980 roku, sytuacja i napięcia polityczne w Polsce dały bodziec do myślenia na temat walki o dobro i ideały człowieka na przestrzeni wieków,  również w jednostkowym bycie. Powstały szkice, rysunki, akwarele poświęcone Hiszpani i pierwsze przymiarki do cyklu grafik, które częściowo w 1981 i w całym 1982 roku realizowałem.  W 1983 roku zmarł mój przyjaciel, malarz i grafik, człowiek, który również w życie społeczne i polityczne angażował się bardzo. Był idealistą walczącym o dobro i sprawiedliwość, nazywał się Benon Liberski. W maju 1984 roku z okazji mojego sześdziesięciolecia zorganizowano wystawę Moja Hiszpania, na której, poza  rysunkami i akwarelami, pokazałem cykl akwafort Donkiszoteria, który poświęciłem Benonowi Liberskiemu. Poza Łodzią cykl pokazywałem w Szwecji - Goteborgu, w Lipsku i w Poznaniu, a także w Gdyni i w Lund - Szwecji; ostatnio w  2005 roku w Łodzi  na mojej retrospektywie. W 1991 roku wydano cykl w reproducjach w 100 tekach graficznych...."  Leszek Rózga

Hybrydy
"... Cykl Hybrydy  powstał w roku 1991 na zajęciach ze studentami, w pracowni wklęsłodruku Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi. Cyklowi nie przewodziła żadna idea, żadna myśl przewodnia, było to bezpośrednie, intuicyjne działanie rylcem na płycie metalu. Oczywiście widać tam ślady innych prac i w tym czasie powstających innych cykli, stąd też nazwa - Hybrydy. Cały cykl, liczący trzynaście grafik, został zaprezentowany w 1994 roku w Galerii Miejskiej w Łodzi...."Leszek Rózga

Mirosław Ratajczak

Donkiszoteria Leszka Rózgi nie jest serią ilustracji do powieści Cervantesa. Zapożycza z niej tylko postać bohatera, jako rodzaj znaku, i charakterystyczną postawę życiową, jako symbol-mit, doskonale osadzony i czytelny w europejskiej kulturze. To mitologiczne podejście pozwala artyście stworzyć przestrzeń, w której spotkania  (transformacje) don Kichota z Perseuszem, Minotaurem, Meduzą czy Pegazem wydają się całkowicie naturalne. Całość spaja jednak autorska wyobraźnia; to ona dyktuje tutaj  własną składnię, tworzy oryginalne narracje, nadaje cyklowi głęboko osobisty sens,  czy wręcz konfesyjny charakter. Porozumienie z widzem znajduje artysta tam, gdzie widz jest w stanie nie tylko odczytać wątki kulturowe, ale może odwołać się do swoich własnych doświadczeń i przemyśleń. To, co osobiste jest najczęściej ogólnoludzkie, uniwersalne.  Powstały na początku lat 80. cykl bywał już opisywany i interpretowany, zastanawiające jest dla mnie tylko to, że nie ma w tych wykładniach ani słowa o tym, co najbardziej rzuca się tutaj w oczy. Nie ma słowa o dramacie mężczyzny, którego wiek,  ciało, postawa życiowa (w której znaczną rolę odgrywa sublimacja duchowa, idealizm  graniczący z utopią) biorą rozbrat z materialną doczesnością, gdzie pożądanie wobec  niemocy ciała musi zadowalać się grą wyobraźni, z której przecież erotyzm nie wyparował,  i że Eros w tym kontekście jest tak bliski Tanatosowi. Jest w pracach z tego cyklu cała gama udramatyzowanych „definicji” różnych sytuacji, w jakich odnajduje się ich bohater, którym jest sam artysta, ówcześnie sześćdziesięcioletni (wyraziście w kilku z nich przez  siebie sportretowany). Jest zobrazowane poczucie śmieszności i upokorzenia, ale również tragizmu życia, przemijania, rozmijania się naszych nadziei, tęsknot, ideałów z rzeczywistością. Tutaj „donkiszoteria”, o której traktuje cykl Leszka Rózgi, jest wspólna nam wszystkim. Sądząc po dacie powstania, cykl rozpoczyna rycina pt. Rycerz, diabełł, śmierć,  nawiązująca oczywiście do słynnego sztychu Albrechta Dürera. Różni się ona jednak znacznie  od pierwowzoru (nie tylko przestawieniem słów w tytule). Jej bohaterowie są bliżej groteski  niż patosu, i są zupełnie nadzy, podczas gdy norymberski mistrz swojego rycerza zakuł szczelnie  w zbroję a towarzyszącym mu postaciom przydał bogate, teatralne niemal kostiumy/charakteryzacje. Rycinę Dürera i Don Kichota dzieli prawie stulecie, ale to bohater Cervantesa jest naszym  współczesnym, nie erazmiański żołnierz Chrystusa, którego norymberski mistrz sportretował.